Na scenę wszedł Ed Sheeran i zaczął ogłaszać wynik:
- Nagrodę w kategorii "Piosenkarz Roku" wygrywa idol milionów, chłopak który zawsze powtarza, że nigdy nie wolno się poddawać i trzeba wierzyć. Bilety na jego koncert w Madison Square Garden sprzedały się w ciągu 30 sekund... Panie i Panowie, Justin Bieber!
Blondynka poprawiła się na sofie i przykryła kocem, nadal nie odrywając wzroku od ekranu telewizora. Justin ponownie wszedł na scenę, a następnie witając się z Ed'em, odebrał nagrodę i podszedł do mikrofonu.
- Jezu, nie wiem co powiedzieć. - zaśmiał się, spoglądając na statuetkę. - Najbardziej na świecie dziękuję moim fanom, bo bez Was nie byłoby mnie tutaj dzisiaj. Dajecie mi siły aby dalej walczyć i aby nigdy, ale to nigdy nie pozwolić sobie upaść. Dziękuję również mojej mamie, która od zawsze wspierała mnie w tym o czym marzyłem i kazała dążyć do szczęścia. Jest jeszcze grupka osób, której chciałbym podziękować. Scott, Kenny, wszyscy z Team Bieber, z wytwórni, i przede wszystkim moi przyjaciele i najbliżsi. Dziękuję, dziękuję za wszystko, jesteście najlepsi. - podniósł nagrodę do góry a następnie z uśmiechem poszedł za kulisy. Kolejne nominacje, kolejne nagrody i kolejne zwycięstwa Justina. "Płyta Roku", "Scena Światowa", "Fani", "Singiel" także należały do niego. Przez całą galę Justin i Sel nie odezwali się do siebie nawet słowem. Żadnego nawet najmniejszego spojrzenia, uśmiechu, czy faktu, że mogłoby ich jeszcze coś łączyć. Po 1 w nocy gala się skończyła i zaczęło się afterparty. Znudzona Adrianne przełączyła na inny kanał, gdzie właśnie zaczynał się jakiś denny horror. Przemęczyła się do końca a następnie cicho poszła do swojego pokoju. Z okna zobaczyła Jego. Zdjął koszulkę i opadł na swoje łóżko. Zgasiła światło, żeby przypadkiem nie zobaczył, że tak bezczelnie się w niego wpatruje. Przeniósł wzrok w stronę jej okna a później odebrał jakiś telefon. Śmiał się i rozmawiał przez jakieś 10 minut, po czym zniknął za drzwiami łazienki. Gdy wrócił, Ad siedziała na parapecie - tak jak poprzedniej nocy. Na kolanach trzymała swojego laptopa i nie zwracała uwagę na bruneta, który zawzięcie na nią spoglądał. Nie zwracała uwagi... no cóż, raczej nie chciała jej zwracać, a może nawet udawała, że nie obchodzi jej co robi Justin Bieber gdy jest sam w pokoju. Jakkolwiek to zabrzmiało, nie miało głębszych podtekstów, gdyż tylko się uśmiechnął, gasząc przy tym światło. Tej nocy więcej już go nie widziała.
Poszła spać mniej więcej przed 3, a wstała nieco po 9. Była przyzwyczajona do braku snu, szczególnie w weekendy jak ten, gdy godzinę po godzinie miała starannie zaplanowane. Wolnym krokiem przeszła się po domu. Było dokładnie tak jak myślała - rodzice w pracy - spokój, jedynie mruczenie jej dwóch kotów - Harolda i Hope zakłócało nienaganną ciszę. Wchodząc do łazienki wzięła prysznic i zaczęła ogarniać swój wygląd. Starannie nałożyła makijaż po czym ubrała biały sweterek, czarne rurki i białe Converse. Włosy wyprostowała i pozwoliła im swobodnie opaść na jej ramiona. Na ramię narzuciła czarną torbę, a do ręki wzięła kluczyki od swojego czarnego Range Rovera, którego dostała od rodziców na swoją 17-nastkę. Gdy wyszła przed dom, znów Go zobaczyła. Rozmawiał z kimś przez telefon, najwidoczniej również przygotowując się do odjazdu. Pomachał jej z łobuzerskim uśmiechem, na co odwzajemniła nieśmiały uśmiech i otworzyła drzwi samochodu, jadąc tym samym do galerii handlowej, gdzie umówiona była z Jasmine. Brunetka czekała na nią przy Starbucksie - dokładnie tam, gdzie się umówiły. Gdy mniej więcej po 5 godzinach wróciła do domu, pod posiadłością Justina zauważyła dwa patrole policji i śledczych. Co do cholery się właśnie stało?
***
Rozdział troszkę krótki, ale nie chciałam Was zanudzać.
Według mnie i tak nudno mi to wyszło, no ale cóż.
Według tradycji - 1 rozdział = chujowy rozdział haha.
Następny będzie ciekawszy, o b i e c u j ę
Jak coś, to piszcie na twitterze: @suzannerauhl.
Suz.